Wedle zasług lub wobec możliwości – tak można nazwać pierwsze decyzje, jakie zapadły w nowej kadencji Rady Miejskiej w Gołdapi. Wszystko rozpoczęło się 23 listopada 2018. I być może potrwa przez 5 najbliższych lat.

Co prawda pierwsze posiedzenie to typowe formalności związane z zaprzysiężeniem radnych oraz burmistrza, gdzie wszystkim należą się gratulacje, o tyle już na tej sesji zapadły decyzje konserwujące nowe rozdanie. Zwyczajowo rozszerzono porządek posiedzenia o ustalenie liczby wiceprzewodniczących rady, jej przewodniczącego oraz przewodniczących komisji. I tutaj radni, których liczba zmniejszyła się z 21 do 15 poszli na łatwiznę. Wybrali wszystkich przewodniczących wszystkich siedmiu komisji. Dodatkowo powołano doraźną, ósmą komisję statutową.

Zanim jednak to nastąpiło (można było nie wybierać wszystkich przewodniczących poza obligatoryjnymi – stało się inaczej), pierwszym nie tyle zaskoczeniem, co konserwowaniem układu, było głosowanie za dwoma wiceprzewodniczącymi rady. Wcześniej w kadencji 2014 – 2018 wystarczał jeden wiceprzewodniczący. Obecnie, wobec licznie zmniejszonej ilości radnych niezbędnych jest dwóch. Wedle zasług i wobec możliwości. O ile jasnym było, że przewodniczącym rady zostanie wybrany Wojciech Hołdyński, o tyle w kwestii wiceprzewodniczącego rady pomyliłem się tylko co do zgłoszenia Wawrzyna. Myślałem, że większe moce sprawcze Mioduszewskiego będą bardziej wynagrodzone. Co do Mieruńskiego było oczywiste, że albo dać, albo „Houston…!”.

Wróćmy do komisji. Wybrano ich siedem w taki sposób, by siedmiu radnych pozostało ich przewodniczącymi, innej opcji nie ma. Odejmując od ogólnej ilości radnych przewodniczącego rady oraz dwóch wiceprzewodniczących oraz „głowy” komisji pozostaje 5 osób na stanowiskach radnych szeregowych. Wniosek jest jeden – taka konstrukcja powoduje, że albo nie obsadzi się wszystkich stanowisk albo ich liczba zostanie zmniejszona później, albo niektórzy będą przewodniczącymi w jednej komisji i zastępcami w kolejnej. Podobna sytuacja ma miejsce w powiecie, na co jeszcze przyjdzie czas.

Na tym nie koniec konserwowania. Już sześć dni po tym posiedzeniu musiało nastąpić to, co musiało. Kasa musi się zgadzać. I tak oto na kolejnej sesji poza standardowymi zmianami w Wieloletniej Prognozie Finansowej i bieżącym budżecie radni podnieśli sobie diety. Wobec słyszanego dzisiaj argumentu, że to nie nie podwyżka, a ustalenie diet (B. Otto powiedziała to burmistrzowi) – fakt – ustalono diety wyższe o wiele w stosunku do poprzedniej kadencji. Natomiast bez konsekwencji niniejsze ustalanie nie dotyczyło wynagrodzenia burmistrza 😉

O ile i jak radni miejscy zwiększyli sobie diety? – od pewnego czasu śledzę lokalne media i odsyłam do goldap.info – tutaj artykuł.

Dziwi tylko jedno. O ile znając sytuację pewne jest, że należy zwiększyć budżet na wiceprzewodniczących rady w celu utrzymania glinianej większości, o tyle nie rozumiem wobec tego niskiej diety Przewodniczącego Rady. Nie dość, że musi użerać się (synon. pracować) ze swoim środowiskiem, o tyle ma inne obowiązki, które znając Przewodniczącego Hołdyńskiego na pewno na zastępców nie spadną, gdyż raczej jest sumienną osobą i woli je wykonywać osobiście. Oj… dziwne to będzie rozgrywanie.

 

I Sesja 

II Sesja

One thought to “Nowa rada miejska, zwyczaje stare jak świat”

  • Wojciech

    W brew zapewnieniom przewodniczącego rady podwyżka diet radnych nie pogrąży zwiększeniu obciążenia budżetu gminy. Można by było powiedzieć że ekonomia u p. przewodniczącego i nawet Uniwersytet w Gdańsku nie nauczył. Roczny wydatek utrzymania 21 radnych był 118 440 zł rocznie, natomiast obecnie 15 radnych pobierać będą 135 000 zł rocznie, czyli różnica jest 16 560 zł rocznie oskubana zostanie gmina. Tylko zadaje sobie pytanie wzrost diet spowodowany jest zwiększona ilością mieszkańców, obszarem gminy – co spowodowało ponad 50% wzrostu . Pozdrawiam

Comments are closed.

%d bloggers like this: